Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 253 550 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Obraz przygodami i komplecik dla wnusi

czwartek, 29 września 2011 17:34

  Z tym zakopywaniem się w stercie zaczętych robótek trochę  przesadziłam (patrz: poprzedni post). Już dziś bowiem mogę pochwalić się następnymi skończonymi pracami.Aż dwiema.

  Pierwsza to obraz haftem krzyżykowym, jest to "Macierzństwo" wg  S. Wyspiańskiego. Ślęczałam nad tym dość długo,bo z wykonaniem go wiąże się pewna przygoda. Mianowicie po rozrysowaniu na kanwie, jak zwykle zaczęłam wyszywanie. Miałam już sporo zrobione, gdy zorientowałam sie,że źle rozliczyłam i brakuje mi po prostu kanwy. Szkoda mi było zaczynać wszystko od nowa na nowym kawałku płótna. Postanowiłam dosztukować brakujące ilości. I tu zaczęły się schody. Po pierwsze, wcale nie jest łatwo doszyć kanwę w ten sposób, by dopasować do siebie dziurki, po drugie,wyszywanie krzyżyków w miejscu złącznia nie należało do łatwych, bo wyglądało to niestarannie. No i zniechęciłam się do robótki.Na jakiś czas poszła do kosza. Jedynie moje wrodzone poczucie obowiązku (hehehe....) zmusiło mnie do dokończenia. No i udało się,skończyłam. Po uprasowaniu nie wygląda to tak okropnie,jesli uda mi się kupić odpowiednie rozmiarowo ramki, zawieszę to pechowe dzieło na ścianie.

 

        

  Drugie moje skończone "arcydzieło" to cieplutki, cukierkowo różowy komplecik dla wnuczki Lenki: czapeczka z uszkami i golficzek na szyję.

  Z braku oryginalnego modela (raczej modelki) ubrałam w ten komplecik zwykły wazon do kwiatów (też fajnie).

   No i dobrze, mogę wziąć się za coś poważniejszego. Może wreszcie skończę  sweter dla siebie. Przydałby mi się na jesienne spacery.

   Proszę nie oczekiwać,że jutro znów coś pokażę, nie ma tak dobrze.

  A zdrowie trochę lepsze, mam nadzieję ,że pojadę na to wesele.

 

Pozdrawiam.

 

  


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Czarna noc czylio zdrowiu,kłopotach i robótkach

środa, 28 września 2011 17:13

   No i znowu dopadło mnie wstrętne choróbsko. Dwa tygodnie mam wykreślone z życiorysu, mam obolałą pupę od zastrzyków, wiele niezałatwionych spraw.A najbardziej mi szkoda spotkania robótkowego, które ze zrozumiałych względów musiałam opuścić. W robótkach też się niewiele działo,z gorączką i stertą chusteczek do nosa nie dało się nic robić.Niektórzy to potrafią  chorobę wykorzystać i 3-dniowe sweterki zrobić :) (Gosiu, podziwiam), ja tego nie umiem. Czyżbym się starzała?:((((((

A propos starzenia.Ktoś mi kiedyś powiedział,że ma bardzo brzydką przypadłość o nazwie SKS. Zapytany, co to jest, odpowiedział: Starość, K...., Starość.Ja też to mam.

   Mimo wszystko udało mi się przynajmniej jedną rzecz skończyć. A to dlatego, że za kilka dni mam wesele i chciałam tym czymś zabłysnąć (mam nadzieję,że będę już całkowicie zdrowa i rozsiewać zarazków nie będę).Jest to szal, wydziergany na drutach z Kalinki. Ufffff,wymęczyłam go wreszcie.Nitka czarna z połyskującą białą, więc na zdjęciach trochę niewyraźnie widać, mimo wszystko jednak pokażę.

Najpierw w wersji bez frędzli:

 

                

 

                    

   I z frędzlami:

                  

  Oświadczam wszem i wobec,że to cudeńko nie jest szare,jak wyszło na zdjęciach,lecz czarne z białą nitką o lekkim połysku. Przepraszam za mój aparat.

No właśnie. Żeby mnie jeszcze ktoś nauczył przetwarzać zdjęcia, robić na nich takie esy floresy i zamieścić swoje logo. Do tego jeszcze sama nie dorosłam.

   Lżej mi na duszy,że przynajmniej coś udało się skończyć ,ale stos pozaczynanych robótek wcale nie zmalał.Niedługo nie będzie mnie widać spoza tego stosu.No to biorę się do roboty.

  Dzięki za odwiedziny mego bloga.Pozdrawiam .


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Tym razem dla wnusia....

piątek, 16 września 2011 19:21

   W przerwie między innymi robótkami, jako też dla relaksu, udało mi się wydziergać na drutach sweterek oraz fikuśną czapeczkę z uszami dla mojego wnusia Danielka. Ten komplecik zrobiłam z włóczki o nazwie Sara (akryl), dość wydajnej ( 400 m /10dag),ale niezbyt przyjemnej w dotyku po zrobieniu, bo nieco szorstkiej. Z 20 dag zostało mi nieco na szaliczek albo tzw. szyjogrzejkę,które  mam zamiar wydziergać.Kolor stalowo-szary, więc smutno się prezentuje na zdjęciu,a model też bardzo "ruchomy",więc przepraszam za efekty "obfocenia".

 Naszywki na zdjęciach jeszcze na szpilce, ale potem je przyszyłam. Malec zadowolony, a to chyba najważniejsze. Model czapeczki odnalazła gdzieś w necie moja córka, nie umiem powiedzieć, skąd ściągnęła. Dla zainteresowanych prezentuję oryginał, moja czapeczka została uproszczona.

Dla dziewczynki proponuję następującą czapeczkę,też odnalezioną w necie:

Albo kapelutek:

  Śliczne, prawda?

Pozdrawiam.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

candy u Romy

sobota, 10 września 2011 19:18


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


czwartek, 22 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  191 377  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Mam na imię Jadwiga. Mieszkam w Kleosinie k/Białegostoku.Szydełkuję, robię na drutach wyszywam krzyżykami. jagaczwa@op.pl GG 2994713

Statystyki

Odwiedziny: 191377

Lubię to

Nowy blooczek w narzędziach.

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl