Bloog Wirtualna Polska
Są 1 267 932 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


KONIE

piątek, 26 lutego 2010 20:57



Oto moje konie,a właściwie :Jesienna przejażdżka. Kram z robótkami nr 9-10/2009.Jeszcze mam trochę do zrobienia,jak widać.

A mój wnusio już jest w domu.Jak na wcześniaczka "przystało",jest malutki,waży 2,5kg.Jest słodki :) :) :)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

O KSIĄŻKACH I NIE TYLKO

środa, 24 lutego 2010 23:48

Aktualnie czytam dość interesującą rzecz. Są to 2 książki Ewy Siarkewicz zatytułowane "Kuźnia na rozdrożu" i "Kuźnia głupców". Praktycznie to tzw.literatura na obcasach czyli wybitnie kobieca. Coś ciut lepszego od typowych romansów,a do górnej półki jeszcze daleko.Praktycznie od jakiegoś czasu pełno tego typu czytadeł wydawanych w USA, Anglii czy nawet Irlandii,a u nas tłumaczonych nie zawsze idealnie. Ale skoro jest na nie popyt....Fakt,czyta się lekko (przypomina mi się żart o blondynce,która w księgarni na pytanie, czy chciałaby kupić do czytania coś lekkiego,odpowiada:"może byc ciężkie, jestem samochodem") i przyjemnie. Książki Siarkiewicz wciągają wartką akcją,odrobiną magii i świetnie oddanymi osobowościami bohaterek.A jednocześnie otwierają oczy czytelników na parę istotnych  problemów współczesnej Polki. No i humor,wspaniały. Z przymróżeniem oka, z przyjazną krytyką.Zapamiętałam jedno kapitalne określenie o kimś chudym: musi przejść aż dwa razy,żeby pojawił się za nim cień.Treść obu książek to losy mężatki,zdominowanej i "zdołowanej" przez rodziców, a potem  męża.I wcale niełatwo wyzwolić   się spod dotychczasowych więzów,najpierw trzeba poznać siebie i własne pragnienia.Czy bohaterce uda się odnaleźć siebie?

Nooo, to tyle o literaturze.A teraz wracam do robótek.Ja to chyba jestem szalona.Jeśli wpadnie mi w oko coś ciekawego, rzucam się od razu na nową dłubaninkę,mimo że parę zaczętych robótek już "leżakuje". I tym razem też. Na blogu "2owieczki" zachwyciła mnie serweta:
  
              
 Niestety,nie miałam pod ręką takich pięknych kolorów nici, więc zaczęłam robić z tego,co było w moich zapasach: beżowy kordonek Aunt Lydia's.Jeden kwadrat gotów:

W planie ma to być duża serweta,nie wiem tylko,czy starczy mi cierpliwości.Zobaczymy.A na razie wracam do krzyżyków.Moje konie rosną powoli.Pokażę następnym razem.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Podmuch wiosny?

piątek, 19 lutego 2010 17:03

Nie wychodziłam z domu przez kilka dni,bo mnie zmogło pioruńskie choróbsko.Dziś jakoś udało mi się wyjść, trochę pooddychać świeżym powietrzem.To słońce za oknem i plusowa temperatura mnie wyciągnęły z domowych pieleszy.Noooo,powoli zaczyna topnieć!Ale te zwały śniegu dookoła przerażają.Pod blokami też trzeba uważać,bo z dachów spadają śnieg i sople.Ale jakoś tak wiosną zapachniało.Czyżby to miał być koniec tej zimy?Oby,bo-pewnie jak każdy-mam jej dość.
To siedzenie w domu niestety nie zaowocowało postępami w robótkowym interesie.Szal chwilowo odłożony,chociaż minęłam już półmetek.Sweter też się wlecze.W dziedzinie krzyżykowej zafascynowały mnie konie.Nawet nieźle mi się to robi,tym razem obrazek nieduży,niezbyt skomplikowany.Dziś nabyłam nowy numer Haftów polskich....i zachorowałam na wielkanocne ozdoby.Muszę  tylko kupić plastykową kanwę,to może do świąt uda mi się coś "wyczarować".No i od jakiegoś czasu marzy mi się bieżniczek z haftem.
"Zaraziłam" haftem krzyżykowym dwie moje sąsiadki.Na razie haftują na kanwie z nadrukiem,ale namawiam je do haftu liczonego,ze schematów.Nawet obiecuję wszelką pomoc (hehehe...ale ze mnie spec od krzyżyków).Osobiście nie lubię takich gotowców z namalowanym wzorem,bo to i kanwa twarda,i satysfakcja nie taka.Lubię,gdy obraz kolejno wyłania się spod igły, a każdy nowy krzyżyk to jakaś niewiadoma.
Nie mam więc dziś nic do pokazania,może następnym razem.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Benedykt XVI

piątek, 12 lutego 2010 12:14

Skończyłam obrazek,gotów do oddania osobie, która go zamówiła.Przyznam,że ze zwykłego lenistwa nie wyhaftowałam tła,byłoby może bardziej czytelnie.A zresztą jakoś mi ten obrazek "nie leżał",musiałam zmienić kolory,bo te zaproponowane przez Hafty Polskie niezbyt mi odpowiadały.Często mi się zdarza zmieniać kolory,bo wydają mi się niefortunnie dobrane.Może teraz,po rozszerzeniu przez Ariadnę palety barw,to dobieranie kolorów będzie bardziej porównywalne z oryginalnymi propozycjami Madery czy DMC.
Co teraz?W ramach odpoczynku zdecydowałam się na coś mniejszego,taki mały widoczek,pewnie uda mi się zrobić to szybko.

Grażka,dzięki za wpis w komentarzach.Widzę,że nie tylko ja mam takie rozterki twórcze :) :).Pozdrawiam.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

"Ciężki kawałek chleba"

wtorek, 09 lutego 2010 22:20

Często zaglądam na blog Dagi i jestem wprost zauroczona jej dziełami.Ta kobieta to ma talent ! No i to tempo pracy.Wprawdzie ostatnio Dagi wyjaśniła, jak to się dzieje,że tak często prezentuje nowe rzeczy.Ja też robię kilka robótek jednocześnie, ale gdzie mi tam do jej osiągnięć.Zresztą, spróbuję przedstawić, jak to wygląda u mnie.
Nici.Kupiłam je jakoś jesienią, 5 motków szarej Soni. Fajna, miękka,z lekkim połyskiem. Zabierałam się za nią kilkakrotnie."Przerobiłam"chyba ze 2 motki na różne próbki.Przejrzałam setki gazetek,blogów.Nie umiałam się na nic zdecydować.Rzeczywiście, nie miałam pomysłu, co mogłabym zrobić.Jeśli wzór się podobał,to  wtym fasonie czułabym się źle albo byłoby nieodpowiednie dla mego wieku. Bo to miało być dla mnie.Ale co, nie wiedziałam.Więc nici poszły z powrotem do kosza, gdzie trzymam zapasy.
Wczoraj znowu je wyciągnęłam.Najpierw poprułam i zwinęłam wszystkie próbki. Potem znów wertowałam te same co kiedyś czasopisma z wzorami ( a mam ich krocie).Znowu zaczęłam próbki. Kilkanaście. W końcu na coś tam zdecydowałam się i zrobiłam kawałek połówki przodu rozpinanego swetra. Do północy dłubałam. Dziś rano spojrzałam na wczorajsze dzieło  - i znów przestało mi się podobać.Więc znowu od początku.Po kilkakrotnym zaczynaniu i pruciu udało mi się zrobić kolejny kawałek swetra. Ale nie wiem,czy jutro tego nie spruję.                                     Czy ja jestem normalna????

 A to jest efekt pracy dzisiejszego dnia.



Jak widać, to robótkowanie to "ciężki kawałek chleba".Hehehe.......


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Wnusio...

poniedziałek, 08 lutego 2010 16:59


  1. Mój wnusio ma już 3 tygodnie,a to jego pierwsza kąpiel "w wannie" (do tej pory był kąpany na sucho :) ).

    A ja "złapałam "wirusa i już 3.dzień kicham i mam niesamowity katar.No co,jak chorować, to porządnie...hehehehe....Tylko nie mam siły na moje robótki,uuuuuu.  A same nie chcą się robić.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Niemowlęco...

piątek, 05 lutego 2010 15:13
No to niech będzie coś dla wnusia.Jeszcze nieskończony,ale już go widać .Malućki sweterek,może sie przyda maluszkowi na wiosenne spacery.Do tego ma być jeszcze czapeczka i kapciuszki na nóżki.



Mięciutka biała Sasanka,podwójna nitka. Nie wiem,ile jej zużyję, chyba niewiele, bo jest wydajna.

Dziś słoneczko zagląda do okna,jakoś tak wiosną pachnie :) :).

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Zimowe rozważania

czwartek, 04 lutego 2010 22:24

Jak ja mam dość tej zimy! Wprawdzie siedzę w domu, rzadko gdzie wychodzę,ale nawet samo wyjście do sklepu jest uciążliwe.Nie cierpię ubierania się w zimowe ciuchy,chętnie bym wyskoczyła po chlebek w samych kapciach i bluzce bez rekawów.Heheheh...ale by była rewelacja !To nie USA !Tam na własne oczy widziałam ludzi "wpadających" doWallMart-u w swetrze narzuconym na piżamę i nikt nie zwracał na nich uwagi.Ale to przecież typowa amerykańska wolność.
  No to wracam do tej zimy.Taką jak tegoroczna pamiętam z młodości (oj,jak to dawno było !).Do szkoły średniej dojeżdżałam pociągiem, a do stacji było coś koło 1,5 km.Niby niewiele, ale czasem trzeba było przebijać się przez wysokie zaspy,zwłaszcza rano, gdy droga nie była jeszcze przetarta. No ale wtedy wszystko było możliwe,nie to co dziś:(.
  A na froncie robótkowym zastój. XXXXXXX się robią ,szal na razie poszedł w odstawkę, bo przecież muszę udziergać coś wnusiowi.A już nowe pomysły po głowie się snują.Tylko czasu brak. I po nici muszę się wybrac do hurtowni.Oj,życie, życie....


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Kłopoty z ręką

poniedziałek, 01 lutego 2010 21:53
 No i mam nieprzewidzianą przerwę w robótkach. Wczoraj "udało " mi się niefortunnie upaść (w mieszkaniu,niestety) i uderzyć się ręką o twardą terakotę, w rezultacie czego nie mogę dziś nic robić.Boli jak diabli,wszystko z rąk wypada.Z jednej strony to może i dobre,bo mam okazję poleniuchować totalnie, ale od zrobienia obiadu mężusiowi nic mnie nie zwalnia.Kurczę, to jest los kobiety !
   Udało mi się za to pojechać do sklepu,zakupić ramy i oprawić moją Damę.Wisi już na ścianie. Ze zrobieniem zdjęcia poczekam na lepszą aurę za oknem, bo dziś oświetlenie słabe. Za to zaprezentuję fragment szala.


Jeszcze dużo przede mną,daleko mi do tempa pracy Dagi(pozdrawiam).Włóczka :biała Sasanka.A to zwierzę wścibskie i ciekawskie - to moja staruszka Klaudia.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


sobota, 23 września 2017

Licznik odwiedzin:  197 827  

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Mam na imię Jadwiga. Mieszkam w Kleosinie k/Białegostoku.Szydełkuję, robię na drutach wyszywam krzyżykami. jagaczwa@op.pl GG 2994713

Statystyki

Odwiedziny: 197827

Lubię to

Nowy blooczek w narzędziach.

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl